Sługa Boży Ojciec Paweł Smolikowski

Drukuj
Email
napisał - O. Jerzy Mrówczyński CR | Jabłonowo Pomorskie – 2001

Potrzeba monografii o. Smolikowskiego.

Kiedy bierzemy do ręki jakąkolwiek książkę, a zwłaszcza gdy nie wiemy sami zbyt dużo o jej treści, wówczas pragniemy z wprowadzenia do niej dowiedzieć się, jaki jest cel i potrzeba danej pracy. Podobne pytanie może nasunąć się każdemu, kto podejmie czytanie monografii o o. Pawle Smolikowskim. Problem ten jest chyba o tyle uzasadniony, że postać tego cichego Bohatera Bożego jest prawie zupełnie nieznana w społeczeństwie polskim. Ta nieznajomość jest okazją sprzyjającą do ukazania o. Pawła, ale nie może być jedynym powodem pisania o nim. Zasługuje on na opracowanie z wielu przyczyn obiektywnych. Działalnością swoją i życiem nie tylko zasłużył się bardzo dla polskiej kultury religijnej, ale ukazał ogromne ogólnoludzkie wartości w swej, ubogaconej przez Boga, duszy.

Można, bez narażenia się na zarzut panegiryzowania, powiedzieć o nim, że był to Wspaniały Człowiek. Oto kilka rzutów myślowych uzasadniających powyższe stwierdzenie. Pochodził z zamożnej rodziny, a nikomu przez całe życie nie dał odczuć, że pochodzi z tak zwanej „lepszej sfery”. Jest to o tyle bardziej godne podkreślenia, że żył w czasach, w których szczególnie mocno akcentowano bogactwo, ziemskie tytuły i własną genealogię. Jego wielkość jednak polegała przede wszystkim na szlachetności charakteru, wierności obowiązkom i rzetelnej cnocie. Światu zawsze, ale chyba szczególnie naszej współczesności potrzeba wielkości. Zarazem ceni on ją, gdy umie ukryć się w szarzyźnie spraw codziennych i w zwyczajnych obowiązkach. Rzecz charakterystyczna, że choć światu niewątpliwie potrzeba Świętych, to jednak nie lubi on tych, którzy odznaczają się jakąkolwiek nadzwyczajnością. Osoba o. Pawła jest pod tym względem zupełnie „czysta”; jest on daleki od jakiejkolwiek niezwykłości. Jeśliby wolno było zaryzykować porównanie, to możnaby znaleźć u niego duchowe podobieństwo do najbardziej milczącego i cichego Świętego, jakim był św. Józef Oblubieniec Najświętszej Maryi Panny. Swoje codzienne obowiązki, bez względu na ich charakter doczesny, spełniał z całą miłością do Boga i z pełnym oddaniem wobec bliźnich. Wszystko w czym widział dla siebie Wolę Bożą realizował z jak największąwiernością i dokładnością. Co zaś najbardziej godne uwagi, że pełnił to z całą naturalnością i zwyczajnością.

Spotykamy czasem ludzi, którzy dbają o dokładność i chcą być obowiązkowi, ale zarazem nie mogą się powstrzymać przed pokusą mówienia o tej swojej postawie życiowej, a przynajmniej przed chęcią pokazania tego. Od takiego zachowania daleki był o. Paweł. Dla niego spełnianie Woli Bożej i staranie o wierność wodpowiadaniu na Boże wymagania było sprawą najzupełniej oczywistą, o której nie miał potrzeby mówićkomukolwiek. Warto też podkreślić, że ta jego zwyczajność stanowi pewną trudność dla biografa, który zmuszony jest ukazywać te zwykłe codzienne jego sprawy. Z tą swoją zwyczajnością podchodził on do każdej sprawy. Każde też spięcie napotkanew życiu umiał miłośnie i spokojnie rozładować. Sam zaś po prostu nie umiał nikomu dokuczyć. Jego słowa i sposób bycia były tak spokojne, że aż trudno sobie wogóle wyobrazić u niego jakieś ostre czy mocne reakcje. Tak jak trudności i kłopoty codzienne znosił z poddaniem się Woli Bożej i bez buntu, tak podobnie rozwiązywanie wielkich i małych problemów było u niego przemodlone, spokojne i dojrzałe.

Obok tych wartości ludzkich widzimy w o. Pawle wzór szlachetnego i gorliwego misjonarza, utalentowanego pedagoga, wzorowego zakonnika i kapłana, a nadto głębokiego teologa i pisarza. Jest on też postacią ogromnie interesującą przez ciekawe koleje swych losów, oraz przez niewątpliwie cenne dla Zgromadzenia i Kościoła osiągnięcia życiowie. Zdolności, urodzenie, wykształcenie, wiedza, powszechny szacunek mogły doprowadzić go do pychy i mógł pozostać miernotą moralną. Tymczasem mozolną i nieustanną pracą nad sobą i pomnażaniem otrzymanych talentów doszedł do niewątpliwej wszechstronnej wielkości moralnej. Godny uwagi jest też jego stosunek do spotykanego zła moralnego. Potępiał je, jako niemiłe Bogu. Pisał o nim, gdy było mu to polecone /np. w Bułgarii/, nie krył się z tym, że razi go i budzi wstręt - ale ludzi błądzących miłował niezmiennie jako swoich braci.

Wpisany przez Administrator Czwartek, 08 Październik 2009 23:11